Re: Wandystan: W świetle deklaracji o starcie w wyborach...

From: Alojzy Pupka <alojzypupka_usunto_at_gmail.com>
Date: Tue, 3 Nov 2009 01:14:34 +0100


W dniu 3 listopada 2009 00:31 użytkownik Stru <struszynski_usunto_at_gmail.com> napisał:

> Rzekłbym raczej, że niektóre z tych wzji raczej ukazują nam posępne
> ruiny w jakim resztki tubylców zdziczały, obrosły kłakami i biega
> jedząc śmieci wygrzebane między porastającymi zielenią resztkami
> fundamentów Wandystanu.

Umiłowany Bracie w Wandzie!

Nie wiem jaką wizję masz na myśli, gdy te (jakże sugestywne!) obrazy przed naszymi oczom roztaczasz. Niemniej, nawet gdyby tak właśnie jak piszesz wyglądał współczesny nam Wandystan, to tuszę, że wciąż pozostaje nadzieja [1] na zarówno duchową, jak i zgoła materialną sanację (fe, brzydkie słowo) naszej Najdroższej Ojczyzny!

> Chciałbym zauważyć, że wypowiedź o jakiej tu mowa, wyszła z maila jako
> cyniczne szyderstwo, przechadzające się z kpiącym uśmiechem w
> złośliwych butach po LDMW. Ale by uczynić zadość wszelkim próbom
> siania złośliwości, możemy przyjąć, że po przez większą inicjatywę
> moglibyśmy rozumieć włączenie komputera, otwarcie konta pocztowego i
> uczestnictwo w życiu LDMW, aby już nikt z nas tu obecnych również nie
> mógł wskazać pośród znanych sobie wandejczyków osoby, jaka w większej
> inicjatywnie nigdy udziału nie brała.

Nie wątpię, że każdy z nas dokonał kiedyś chociaż raz takiego godnego najwyÅ ¼szego uznania wyczynu. Jednakże jestem przekonany, że i w inicjatywach zgoła poważniejszego kalibru (choćby takich jak tworzenie stron w czasach świetności CK) każdy tu obecny kiedyś brał udział, rewolucyjnym zapałem do pracy nie ustępując najtęższym stachanowcom, a być może tylko nadmiarem  sił i zdolności nie grzesząc.

> Nie wiem. Może ktoś się na, może nie zna. Intencją tej części mojej
> wypowiedzi było zupełnie coś innego, niż to, co drogi towarzysz
> porusza w swojej odpowiedzi... :)

Ależ starałem się jak najdokładniej trzymać literalnego znaczenia wypowiedzi kochanego Towarzysza! Być może, że w swym ograniczeniu nie dostrzegłem drugiego dna, czającego się gdzieś za dosłownym sensem słów. Jeśli tak -- -- proszę o wybaczenie!

[1] Nadzieja -- poza tym, że żona Lenina, to także matka głupich (ale czy matka  dzieci swe w potrzebie opuszcza?!) i urocza kochanka odważnych (a jakże!)

-- 
AP
Received on Mon 02 Nov 2009 - 16:14:35 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:27 CET