> Towarzysz pisze tak, jakby był zazdrosny, że ktoś na jakiejś
> wandejskiem mapie dokonał wielu zmian, podczas gdy towarzysz dokonał
> ich nie wiele, wyrzekając się ich w imię tradycji. [...]
Nie, nie jestem zazdrosny towarzyszu :) Chodzi raczej o mój sposób rozumienia
tego, jak słowem tworzymy rzeczywistość i o to, że ma to sens tylko wtedy,
kiedy i parę lat później to słowo działa. I jeśli gdzieś np. biegła
rzeka, to te parÄ
™ lat później ktoś inny robiąc mapę weźmie to pod uwagę i albo ją z pietyz-
mem w tym samym miejscu umieści, albo opisze wielkie roboty hydrotechniczne,
jakąś wspaniałą strojkę wandejskawo naroda, czy coś w ten deseń, coby
tę zmianę uzasadnić. I po pierwsze nie piszę tego z zazdrości, bo mi większÄ
… frajdę dało właśnie oddawanie w lepszej formie tego, co już powstało
i co najwyżej odrobina własnej werbikreacji (?), niźli totalne puszczanie wodzy
fantazji. A po drugie nie piszę tego po to, żeby towarzysza strofować, bo Waszych
map, mówię to z żalem, nie było mi nawet dane ujrzeć (Wasz serwer zablokowaÅ
‚ hotlinkowanie zanim zdążyłem usiąść przy normalnym monitorze),
tylko po prostu przedstawiam swoje skromne przemyślenia dotyczące tego
tematu i zarzucam linkiem do być może nieznanej Wam mapki GWS :)
Ponawiam prośbę: wrzućcie swoje mapy gdzieś na gws.wandystan.eu i zalinkujcie, bo nie da się ich już obejrzeć.
-- APReceived on Sat 16 Jan 2010 - 07:19:13 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:28 CET