Re: Wandystan: [KLSZ] Kierunek wandejskiej polityki zagranicznej

From: Alojzy Pupka <alojzypupka_usunto_at_gmail.com>
Date: Fri, 5 Nov 2010 14:44:58 +0100


W dniu 5 listopada 2010 14:31 użytkownik Stru <struszynski_usunto_at_gmail.com> napisał:

> Zawsze pozwalam. Czekam na to. Jeżeli widzicie gdzieś błędy
> merytoryczne w moich postach, to się tylko cieszę, bowiem jako
> sprzedawca okularów wiem, że mam kolejnego klienta!

To już porzuciliście rektorski stołek?

> W pewnym sensie macie słuszność. Ale ja też mam. Mnie chodziło o
> troszeczkę inny punkt widzenia, niż Wy to tutaj przedstawiacie. Ale
> nie ma sensu się nad tym rozwodzić. Istotniejsze jest co innego.

Myślę jednak, że byłby sens się nad tym rozwodzić, gdyby tylko towarzysz miał JAKIEKOLWIEK argumenty.

> To mam właśnie na myśli. Dla mnie ktoś, kto się za Wandejczyka uważa,
> ktoś, kto lubi Wandystan, właśnie teraz powinien wszystko rzucić i
> przybyć z odsieczą. Choćby wysłać głupi jednowyrazowy post raz na dwa
> tygodnie. Coś skomentować. Zadać pytanie.

Ha, widzicie towarzyszu. Wy traktujecie działanie w podupadającym Wandystanie  jako obywatelski obowiązek — na poziomie wirtualnym godne pochwały, ale na poziomie realnym nieco niepokojące. Mniejsza zresztą z Wami, ja i — jak sądzę — większość pozostałych jeszcze wciąż działajÄ …cych traktuje je jako wyzwanie, rozrywkę, a poza tym też "obowiązek", ale wyłącznie na wirtualnym poziomie. Większość jednak działających w wirtualnych państwach ma może trochę inna wrażliwość, może inaczej się wczuwa, i po prostu idzie tam, gdzie rozrywka będzie fajniejsza z ich perspektywy, a żeby była fajna musi być dobra proporcja poziomu do liczby bawiących się. Nas jest mało, więc idą do KS — proste. Możemy się na to burzyć i mówić że takich nam nie trzeba, ale innych — tych z poczuciem  obowiązku obywatelskiego zapisanym wśród cech postaci na karcie gracza — jest niewielu i jakoś od dwu lat na żadnegośmy nie trafili.  Więc albo próbujemy uczynić zabawę atrakcyjniejszą, zwiększając bezkloningowo liczbę bawiących się, niezależnie od tego na ile zwiążą się oni v-sercem i v-duszą z Mandragoratem, albo funkcjonujemy dalej w tym ekstrakcie z kiszonej chujni i grzybni, w którym przewalamy się od lat.

> Mnie osobiście nie obchodzi gdzie ktoś działa. Mnie obchodzi, czy
> działa tutaj. Jeżeli coś mu przeszkadza, to najwyraźniej nie jest on
> taki wandny, jak by się wydawało.

Więc zrezygnujmy z niego? No tak, w końcu jest nas vhdużo i jest super. Nowi, ani powróceni starzy nam do szczęścia nie potrzebni.

> (...) Towarzyszu, chyba nie jesteście tak naiwni, aby
> wierzyć komuś, kto mówi "spoko spoko stary, ale formalnie na ldmw
> pisać nie mogę".

Ja tak mam z forami, ze muszę się ostro przemagać, więc wierzę.

-- 
AP
KLSI
Received on Fri 05 Nov 2010 - 06:44:59 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:29 CET