Re: Wandystan: Radziecki na Prezydenta!

From: Alojzy Pupka <alojzypupka_usunto_at_gmail.com>
Date: Wed, 2 Mar 2011 20:49:22 +0100


W dniu 2 marca 2011 16:42 użytkownik Michał Radecki <ks.radetzky_usunto_at_gmail.com> napisał:

> Zaprawdę, zgnij wreszcie.

"Zaprawdę, zgnij wreszcie". Tyle można było bez problemu odczytać z nadpalonego skrawka papieru, który Anarchia Napalm wyciągnął z ogniska.

— To jego pismo — Stwierdził przyjrzawszy się kartce Ivo — Ten skurczybyk musiaÅ ‚ tu dopiero co obozować. Tylko o co chodzi w tym zdaniu, do kogo było adresowane
 i dlaczego?

Żaden ze zgromadzonych sztabowców, ani nawet sam Mandragor Perun, nie znał jednak odpowiedzi na to pytanie. Zongyańska puszcza rozbrzmiewała odgłosami wystrzałów. Ostatni oddział skośnookich rebeliantów został właśnie rozbity i żołnierze
 SAL mieli pełne ręce roboty oczyszczając las z próbujących uciekać lub ukry- wać się partyzantów. Zgromadzeni popatrzyli po sobie; Mandragor skinął głową: tak,
trzeba się pospieszyć i nie pozwolić temu lisowi uciec przez strefę buforową do Rajnu;
 ramię Sprawiedliwości Ludowej musi raz jeszcze przypomnieć, że nie pozosta- je bez kary ten, kto na Władzę Ludową rękę podnosi. Dowódcy rozeszli się do swoich  oddziałów, sam Perun również skierował się powolnym krokiem, zamyślony, w stronę mandragorskiego czołgu opatrzonego ogromną czerwoną gwiazdą, gdy nagle jego młody, baridajski adiutant zawołał: "Umiłowany Przywódco! Tu coś jest,
jakaś kartka".

Anarchia zatrzymał się, obrócił w miejscu i podbiegłszy – choć niemłode już kości
przypominały o sobie boleśnie – truchtem, stanął koło adiutanta gdy ten zapinał właś-
nie rozporek. Przyłożył do siebie dwa fragmenty, nowy i ten znaleziony wcześniej –
– mokra od moczu kartka którą przed chwilą odsłonił strumień moczu adiutanta pa- sowała idealnie do drugiej części i choć atrament był nieco rozmazany, wciąż dawało
się odczytać poszczególne słowa.

— Zaprawdę zgnij wreszcie — czytał głośno mandragor — Zgnij, ty wandejski kmiocie  i niech już nikt nie pozostanie w przebrzydłym Mandragoracie, gdzie ludzie mają
skórę nieżółtą i oczu skośnych nie mają, a wtedy my powstaniemy i pozostałą przy
życiu garstkę was zmieciem z powierzchni ziemi, a całą Wielką Zongyę, od morza do
morza rozciągniętą, władzy mojej w Sangjang podporządkujem...

Mandragor nie wytrzymał, zmiął kartkę i odrzucił jak najdalej od siebie.

— Ernesto, do czołgu, ale biegiem! — zakomenderował i już po chwili cała armia maszerowaÅ
‚a w stronę granicy, napełniając puszczę miarowym hukiem tysięcy kroczą- cych nóg, niczym tykaniem gigantycznego zegara odmierzającego minuty pozostajÄ …ce jeszcze zdrajcom, zanim sięgnie ich Sprawiedliwość.

-- 
AP
Received on Wed 02 Mar 2011 - 11:49:24 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:29 CET