> Co prawda być może nie mam do końca uprawnień, aby ogłaszać debatę w
> Churale (...)
Artykuł 11. – Stany wyjątkowe (...)
2. (...) Podczas Stanu Klęski Aktywnościowej: (...)
b) Churałowi Ludowemu przewodniczy Prezydent, a jeżeli okoliczności tego
wymagają – Mandragor Socjogramu.
Nie wymagają ;)
> 1. Partia byłaby jedna
To rozumiemy. Pluralizm zachowany jako frakcje w li tylko fasadowej Partii. Przy założeniu że chcemy się w tę fasadę bawić, jasne.
> 2. Powszechne członkostwo partyjne - byłoby związane z obywatelstwem.
Tu, nawet przy założeniu że chcemy się w tę fasadę bawić, nie jestem wciąż przekonany. Ale (dalej przy tym założeniu) nie jest to moim zdaniem zagadnienie kluczowe.
> 3. Organizacja partyjna związana z organizacją władz.
Zależy *jak* związana. Byłoby imo atrakcyjniejsze związanie tylko de facto, bez wpisywania do konstytucji. Tzn., w konstytucji byłaby przewodnia rola Partii i stanowiska państwowe, które dziwnym trafem byÅ ‚yby obsadzane przez zdobywców analogicznych stanowisk wewnątrzpartyjnych. Ale to też zakładając że decydujemy się na budowę fasady.
> 4. Sprawa poboczna - nazwa Partii.
Dla mnie tylko trzy opcje:
Partia – imo świetna
KPS/w/ – umocowana w świeckiej tradycji i w genezie Wandystanu.
Ja tam, nawet będąc skrajnym antysarmatą (wrogiem Księstwa Sarmacji),
zawsze czułem się Sarmatą (na tej zasadzie na jakiej każdy
Wandejczyk niesie w sobie dziedzictwo całej linii KRP-WKRP-KS-
-MW) i w tym sensie czuję się nim dalej. Obecne KS ma zresztą
z tym dziedzictwem tak naprawdę dużo mniej wspólnego niż MW.
> (...) czy cały Mandragorat w pewnym sensie nie jest
> rozwinięciem i interpretacją pewnego wzorca? Oczywiście, większość
> kultury i elementów Mandragoratu są całkowicie oryginalne - ale mimo
> wszystko nie da się zaprzeczyć, ze Wandystan i wiele jego
> instytucji/tradycji jest pastiszem bądź nawiązaniem czy to do PRL, czy
> ZSRR, czy innych krajów/ruchów komunizmu/socjalizmu z reala.
To jest pytanie o granicę między kalką, a "remiksem", jak to okreÅ ›la (moim skromnym, bardzo trafnie) tow. Perun. Pytanie ważne, bo chyba pod żadnym pozorem nie chcemy być żałosną kalką, ale już kulturowa didżejka brzmi co najmniej atrakcyjnie, ale jednak nie pytanie kluczowe dla przedstawionej propozycji.
Kluczowe jest pytanie o sens stawiania fasady, która (jak motywujecie) ma być środkiem aktywizacji obywateli i (jak motywuje Stru) ma być fajną narracją. Potrzebę tego pierwszego rozumiem, chociaÅ ¼ przedstawiony przykład mnie nie motywuje. Tu można równie dobrze przeformułować i zdemonarchofaszyzować kodeks karny, wprowadzić sankcje za bumelanctwo i bawić się w procesy. Też by mogło działać, też by mogło być zabawne, a nie wymagałoby reformy ustroju, tylko zmianę i tak obecnie nie funkcjonującej instytucji. Ale nie to jest najważniejsze. Nurtuje mnie obecnie (wcześ- niej opowiadałem się jasno za monopartią), czy ma sens tak daleko idąca fabularyzacja życia w Mandragoracie i w zasadzie przeksztaÅ ‚cenia dość swobodnej symulacji demokracji (bo tak rozumiem zasadę fajnego państwa wirtualnego – nie jesteśmy niewolnikami prawa które stanowimy, nie rzucamy sobie na siłę kłód pod nogi, ale jednak symulujemy w rzeczywistości wirtualnej państwo) w teatr, który pewnie byłby ciekawy dla kogoś z zewnątrz, ale czy nie zabiłby nas od środka?
Ja nie mówię ani tak, ani nie, ale po zastanowieniu muszę wycofaÄ ‡ się z wcześniejszego jednoznacznego poparcia dla monopartii i przejść na pozycję niezdecydowanego.
Aha, Radziecki, tego nie zawarłeś w tych punktach, ale ja już mó- wiłem. Podwójności stołka mandragorskiego będę bronić, choćbym musiał wetować.
-- z socjalistycznym pozdrowieniem akć mdgr ppłk Alojzy Pupka komisarz, kwiaton, elektronReceived on Fri 22 Apr 2011 - 16:42:10 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:29 CET