> 1. Każdy samochód jest drogi dla mnie, a nie jestem biedotą;
To chyba zależy od tego, jaką przyjmiemy definicję biedoty. Mnie też nie stać na jednorazowy wydatek na samochód, zwłaszcza że po mieście, pomijając już nawet jakiekolwiek wyższe motywacje, po prostu dużo bardziej się kalkuluje zbiorkom. Etykieta biedoty jakoś by mnie nie uwierała, chociaż sam pewnie sformułował bym to raczej jako zubożałą inteligencję, czy coś w ten deseń. Niemniej, znam też wielu ludzi z wypchanymi portfelami, a bez samochodów. W dzisiejszych czasach auto jakimś wyznacznikiem bogactwa i statusu już nie jest. I biedniejszy śmiało może trochę pieniędzy odłożyć i się na kredyt na drogi samochód szarpnąć. Poza tym samosmród to głównie kłopoty – drożejÄ …ca benzyna, naprawy, przeglądy, wymiany części, opon, korki.
> 2. To powszechnie znany fakt, że Fiat Panda jest najbrzydszym samochodem,
który kiedykolwiek wyszedł z linii produkcyjnej. Sądiłem tak w 2007,
sądze tak do dziś.
Chyba nie tyle o wartość estetyczną przedstawicielom Frakcji Psi-Psi chodziło, co o półkę cenową. Mnie akurat bawi, że ktoś biedny kupuje sobie tego rodzaju ścierwo w duchu drobnomieszczańskiego fetyszu motoryzacyjnego, zamiast jeździć komunikacją publiczną czy rowerkiem, ale skądinąd wiadomo że napieprzajÄ …cy w Pandę i w posiadaczy Pand, sami tym fetyszom ulegają, na miarę swoich (zasobniejszych) portfeli. I w tym świetle faktycznie, żarty z Pand są dość żałosne.
-- z socjalistycznym pozdrowieniem akć mdgr ppłk Alojzy Pupka komisarz, kwiaton, elektronReceived on Tue 26 Apr 2011 - 18:38:02 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:29 CET