> Co jest złego w prosystemowości?
Odsyłam do waszej osobistej, intuicyjnej definicji mikronacjonalizmu. Czy waszym zdaniem w v-państwach chodzi o zabawę w SG? Czy o symulacje życia polityczno-kulturalno-społecznego w danych realiach (tu: socjalistycznych), przy ewentualnym systemie jako "module dodatkowym"? Innymi słowy: konstytucja (i życie polityczne) dla systemu, czy system dla życia politycznego i konstytucji?
> Natomiast buduar nie ma głosować za Ciebie, on zwyczajnie, z racji
> pełnionej funkcji ma większy wpływ - czy nie tak było w czasach soc-
> jalizmu? Czy nie tak, że wierchuszka miała głosów więcej?
Ztcw, Mandragorat Wandystanu nigdy nie miał i nie zamierzał być "wirtualnym PRL", czy "wirtualnym ZSRR" nawet jeśli pewne wzorce, głównie te dotyczące nazewnictwa, czerpał z tychże.
> Poza tym buduarem będzie warto teraz być!
Gówno prawda. Właśnie to jest jedna z rzeczy które w tym systemie najbardziej nie podobają. Od dłuższego czasu chciałem zostać buduarem Winnicy, ożywić jego lokalny koloryt, wprowadzić parę inicjatyw w starym, dobrym, mikronacyjnym stylu. Ale w tym systemie mija się to z celem. Stołek buduara staje się stołkiem ściśle politycznym, jakim nigdy nie był. Ktoś, kto się o to stanowisko ubiega, nie chce rozwijaÄ ‡ miejscowości, tylko mieć więcej głosów. A nawet jeśli chce, to cały czas może być ze stołka wysrany w połowie kadencji i w połowie roboty nie dlatego, że był buduarem złym, tylko dlatego, że ktoś inny chciał więcej głosów dla siebie, albo mniej dla niego.
> OK! Brońcie swoich racji, ale jeśli dochodzi do zderzenia dwóch wizji,
> które w oczach swych obrońców są wandne i potrzebne wówczas MUSIMY
> znaleźć kompromis - beton musi się uelastycznić, a postęp usztywnić.
> Wówczas znajdziemy kompromis, który pozwoli nam wszystkim na rozwijanie MW.
Były negocjacje? Były. Były żądania Gdańska i eksterytorialnej autostrady ze strony Khanda? Były. My, w betonie, nie znamy pojęcia kompromisu za wszelką cenę.
> I teraz mamy dwa wyjścia - albo siadamy i negocjujemy, punkt po punkcie,
> albo bez dalszej zwłoki odpalasz (zgodnie z prośbą Khanda) referendum w
> systemie i głosujemy. W tym drugim wypadku, demokratycznym, traci jedna
> ze stron - ta, której projekt przepadnie.
Jeśli przegramy to referendum, a system Khanda wypali, może i stracimy politycznie. Ale chyba nie o taki zysk/taką stratę tutaj chodzi, tylko o to, który system zadziała i w obecnych warunkach małej aktywnoÅ ›ci zadziała
> W obronie tego co jest masz we mnie sprzymierzeńca!
Jeśli tak, to może zwróćcie uwagę na to, że kandelabryzm stoi w jawnej sprzeczności z pięcioletnim dziedzictwem MW. Jak chuj. Mi też może się podobać jako pomysł, luźna idea na system wyborczy w mikronacji. Ale nie w tej mikronacji! A już zwłaszcza nie przy tej aktywności!
> Tak, ale też mamy bardzo specyficzny ryt zachowań, które zwyczajnie
> zniechęcają młodych i ew. doświadczonych starszych, którym wcale nie do
> smaku jest co i rusz rzucanie mięsem, brak jakiegoś w miarę wysokiego
> poziomy dyskusji.
Ależ to nie to jest stanowi o tym rycie. Fakt, był okres tzw. pornosocjalizmu, który wystraszył np. mojego realowego kolegę. Ale teraz jest poziom w miarę przyzwoity – wolność bluzga, ale bez jakiegoś potopu tematà ³w o treściach wyłącznie seksualnych. A jeśli ktoś nie jest w stanie zaakceptować takich tradycyjnie specyficznie wandejskich wyrażeń, jak "wypierdalać", no to to już jest nieuleczalny przypadek monarchofaszyzmu.
-- APReceived on Sat 13 Jun 2009 - 19:22:48 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:26 CET